Pracownik z Ukrainy – zbawienie czy zagrożenie dla polskiej gospodarki?

„Pracownik z Ukrainy”, „Szukam pracownika z Ukrainy”, „jak zatrudnić pracownika z Ukrainy”, „zatrudnienie Ukraińca” to są hasła co raz częściej wpisywane w wyszukiwarkach internetowych. O tym, że wschodnich sąsiadów przybyłych w celach zarobkowych jest już spora liczba wie każdy, nie każdy jednak wie dlaczego liczba ta jest co roku większa.

Polska gospodarka dynamicznie się rozwija od 1991 roku, mówiąc liczbami średni wzrost PKB wynosił 4 proc. rocznie (GUS). Sektorami najszybciej się rozwijającymi są przemysł, transport i gospodarka magazynowa, hotelarstwo, co spowodowało wzrost ilości miejsc pracy dla pracowników niższego szczebla. To wraz z problemem demograficznym Polski – niskim przyrostem naturalnym – powoduje wzrost imigracji zarobkowej w kraju.

Czy Ukraińcy zabierają Polakom pracę? Nie. Ukraińcy zapełniają miejsca pracy, które nie zostały zapełnione przez Polaków. Polskie prawo chroni swojego pracownika, i tylko pod warunkiem braku Polaków chętnych do wykonywania tej czy innej pracy umożliwia zatrudnienie obcokrajowca do wykonywania tejże pracy. Wyjątkiem są prace sezonowe co jest zjawiskiem tymczasowym.

Czy pracownik z Ukrainy jest tańszy? Niekoniecznie, po prostu jest. Zatrudnianie Ukraińców to nie zawsze optymalizacja kosztów, ponieważ oprócz choćby minimalnego wynagrodzenia często mają zapewnione zakwaterowanie, dofinansowanie posiłków czy kosztów dojazdu do miejsca pracy.

Co raz bardziej liberalne prawo pracy stwarza dobre warunki do zatrudniania pracowników ze Wschodu, w tym Ukraińców do prac tymczasowych, i pozwala stosunkowo szybko i łatwo wypełnić luki kadrowe co jest ogromnym atutem dla branży sezonowych.